Moje Anioły

We wtorki siadają na łóżku
Z poduszką na niepościelonym
W środy sypiają w szufladzie,
Bo w środy są bardzo zmęczone.

Rano parzą mi kawę
Choć wiedzą, że kawy nie lubię
Robią to śmiejąc się w oczy
I cieszą, że nie marudzę

W moim pokoju mieszkają anioły
Anioły prawdziwe, skrzydlate…
Takie co zimą mokną od śniegu
I suszą dopiero się latem
Anioły takie radosne
Wznoszą się co dzień ku niebu
Mogę je posłać do kogoś
Będą czuwać, cicho, bez pośpiechu.

Porządku nie lubią robić
Twierdzą, że nie wypada
Wystarczy, że czas mi prasują
Życie próbują układać.

Zabiorą wieczorem na spacer
I szepną radę do ucha
Nie chcą za to pieniędzy
Ja głupi, nie zawsze ich słucham

W moim pokoju mieszkają anioły
Serdeczne, mądre, cierpliwe
Z uśmiechem czuwają nade mną
Chyba są u mnie szczęśliwe
Często podkradam im skrzydła
Anielskie, niewymiarowe
Czekam, aż kiedyś mnie wzniosą
Przez chwilę będę aniołem

Nie lubią dżemów wiśniowych
Lecz lody chętnie zjadają
Bo lody jak chmury są lekkie
A w wiśniach wciąż pestki mieszkają

Zawsze są lśniące i piękne
Muszą mieć dobry proszek
Spełnią nie jedno marzenie
Gdy szeptem o nie poproszę.

W moim pokoju mieszkają anioły
Środa – szykuję szufladę
Adres Twój też dobrze znają
Czekaj, przylecą na kawę.


Kontakt Polecam Google + facebook